Innowacja z natury rzeczy jest barbarzyńska

Większość publikacji na temat innowacji próbuje ją okiełznać i nadać jej wymiar procesowy, tak by móc ją dowolnie odtwarzać. Wszelkie tego typu analizy z góry skazane są na niepowodzenie. Założenie, iż analiza innowacji pozwoli nam dowolnie odtwarzać środowisko przyjazne innowacjom, że pozwoli na tworzenie innowacji na zawołanie, jest błędne. Na szczęście.

W przeciwnym razie, zgodnie z założeniami Piketty'ego przedstawionymi w "Kapitale XXI w.", wyposażone w olbrzymi kapitał wielkie korporacje mogłyby dowolnie budować środowisko sprzyjające innowacjom i stosunkowo szybko zmonopolizować rynek innowacji. Tymczasem doświadczenie uczy nas, że posiadanie olbrzymiego kapitału nie wystarcza do budowania innowacyjnych produktów czy usług. Oczywiście firmy gargantuicznych rozmiarów, o przychodach większych niż PKB niejednego kraju, mogą wydać setki milionów dolarów czy euro, by przekonać konsumentów, iż ich produkt jest rewolucyjny, innowacyjny, „game-changing” czy też co najmniej „amazing”.


Z perspektywy czasu widzimy, że produktów prawdziwie innowacyjnych nie planuje się - w gospodarce opartej na wiedzy innowacje powstają w wyniku nieprogramowalnego procesu czystej kreacji. Pomysłu, który jest początkiem każdej innowacji. Żaden proces, żadne uchwały zarządu czy akcjonariuszy nie wymuszą tej jednej wyjątkowej chwili, gdy ktoś wypowiada dwa kluczowe słowa: "Mam pomysł".

Z innowacją w firmach sytych, o wielkich strukturach organizacyjnych, jest jeszcze jeden kłopot. Innowacja z natury rzeczy jest barbarzyńska: nie szanuje zastałych autorytetów i niszczy zastany porządek. Jedynym celem prawdziwej innowacji jest zniszczenie zastanego porządku i ustanowienie nowego. Powoduje to podświadomą obawę organizacji o przyszłe skutki takiej innowacji. Zwłaszcza wśród ludzi pracujących w danej organizacji: jeżeli uda się stworzyć innowacyjny produkt czy znajdzie się tam dla mnie miejsce? Czy nie okaże się, że moje metody pracy są już przestarzałe i jestem już zbędny?

Budowanie innowacji jest jak podróż Kolumba w nieznane. Nie jest zaś podróżą w nieznane wycieczka z włączoną nawigacją - choćbyśmy miejsce docelowe odwiedzali pierwszy raz.

Innowacja a gospodarki w pułapce średniego rozwoju
To właśnie naturalne innowacje, a nie te programowane i tuczone milionami na marketing, są prawdopodobnie jedyną szansą dla gospodarek uwięzionych w pułapce średniego rozwoju. W świecie olbrzymiej kumulacji kapitału, innowacje są być może jedyną szansą na obronę ludzi przed postępującą automatyzacją i robotyzacją, które to procesy z kart literatury science-fiction zeszły w wielu obszarach do rzeczywistości, jak pokazał niedawny raport BCG.

To, co najbardziej interesujące z punktu naszej gospodarki to tworzenie warunków do tego, by niczym niekrępowane jednostki miały warunki do realizacji swoich pomysłów. Pomysły to bardzo wątłe istoty w początkowej fazie - jeśli nie będzie odpowiednich warunków, pomysły zginą nim wejdą w dorosłą fazę wdrożenia. Dlatego warunki brzegowe są tak istotne. Potrzebne jest społeczeństwo gotowe do wspierania innowacyjnych jednostek, przez prawo i aparat państwowy po kulturę przedsiębiorstw. Warunki te nie dają gwarancji, że pojawi się w Polsce więcej innowacyjnych rozwiązań. Możemy jednak być pewni, że brak zmian w tych obszarach sprawi, że budowanie innowacyjnej gospodarki będzie niemożliwe, a pojedyncze sukcesy zdeterminowanych jednostek czy firm nie odmienią tej sytuacji.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...